olbrachcice.pl

Home / O wsi

O wsi

Położenie

Wędrując z Ząbkowic Śląskich w kierunku zachodnim po około pół godzinie marszu osiągamy wieś Olbrachcie Wielkie. Wieś jest położona  w szerokiej dolinie rzeki Węży i Jadkowej, które łączą tutaj swe  wody. Przez jej środek przebiega droga wiejska, która za budynkiem remizy rozdziela się na Stoszowice i na Koziniec. Miejscowość bogata jest w wody podziemne zmineralizowanie, eksploatowane od  XVII w. do dzisiaj tutaj znajduje się główne ujęcie wody dla Ząbkowic.

mapa2


Historia wsi: kalendarium

  • około 60 000 lat (paleolit) – znaleziska narzędzi krzemiennych w wyrobisku cegielni Albertów
  • pocz. XIII w. – założenie wsi jako osiedla słowiańskiego o nazwie Rosotnice. Wieś, podobnie jak Jaworek, Strąkowa i Sadlno jest od tego czasu własnością klasztoru cysterek z Trzebnicy (majątek należący do klasztoru istniał do 1810 r.). Wkrótce pojawia się nazwa niemiecka – villa Alberti(wieś Alberta), później Olbersdorf, od 1934 r. Gross Olbersdorf.
  • 1267 r. –  potwierdzenie przez papieża  Klemensa IV prawa do wsi dla cysterek trzebnickich
  • 1322 r. – książęta Bernard świdnicki i Bolko II ziębicki przyłączyli wieś do Ząbkowic.
  • 1346 r. – pierwsza wzmianka o młynie w Olbrachcicach Wlk.
  • 1681 r. – odkrycie we wsi złoża wody siarkowo – żelazistej, które dało podstawę utworzenia zakładu kąpielowego.
  • 1726 r. – podatek należny od mieszkańców Olbrachcic Wlk.  oszacowano na 3025 talarów i 6 srebrnych groszy.
  • 1743 -1748r.  – we wsi mieszkało 36 kmieci, 36 wolnych ludzi i 40 chałupników i komorników .
  • 1817 r. – zbudowano we wsi szkołę , która powiększono w 1825 r
  • 1830 r. – opis wsi wg. J.E. Knie:  „oddalona o ¼ mili od miasta Ząbkowice, tam Urząd Kameralny, państwowy sąd i starosta powiatowy; 157 domów, 962 mieszkańców, w tym 14 ewangelików…”.
  • 1873 r. – zbudowanie cegielni w Albertowie.
  • 1885 r. – wieś zamieszkuje 1030 mieszkańców, jest 170 domów.
  • 1929 r. – we wsi mieszka 895 mieszkańców, w tym 58 ewangelików.
  • 1945 r. – przyjazd mieszkańców wsi św. Józef  z województwa stanisławowskiego.
  • 15 IV 1946r. – wysiedlenie ludności niemieckiej z Olbrachcic Wlk

Wieś Gross Olbersdorf

Olbersdorf – nazwa taka pojawia się w dokumentach już w XV w. Jest to zniemczenie wcześniejszej nazwy villa Alberti (wieś Alberta), która po raz pierwszy pojawia się w dokumencie z 1292 r. i wówczas wieś musiała być powtórnie lokowana na prawie niemieckim.

Do połowy XVIII w. znajdowała się w Księstwie Ziębickim, od 1816 r. w powiecie ząbkowickim. Od XIII w. do 1810 r. we wsi był folwark należący do cysterek trzebnickich. Folwark i wolne sołectwo znajdowało się obok dzisiejszego kościoła, a należał do niego również jeden z trzech młynów. Od 1322 r. wieś pod względem prawnym była fragmentem Ząbkowic.

Oznaczało to, że każdy mieszkaniec Olbrachcic posiadający przynajmniej dwa łany gruntu miał prawa ale także obowiązki podatkowe obywatela Ząbkowic. Miasto natomiast musiało przekazać 20 marek w naturze i 5 marek w pieniądzu jako odszkodowanie za utracone podatki dla właściciela wolnego sołectwa, którym był klasztor  trzebnicki. Przez cały okres istnienia wsi mieszkali tutaj w przewadze katolicy. Parafia w Olbrachcicach powstała dopiero w 1901 r., wcześniej kościół podlegał parafii w Zwróconej.

pocztowka_small

Pocztówka Gross Olbersdorf

Ludność wsi:

1830 – 962 mieszkańców, w tym 14 ewangelików

1883 – 1026

1926 – 954

1940 – 576

Wybitne postacie

Na początku naszego wieku mieszkał w Olbrachcicach Alfred Sabisch, późniejszy ksiądz i historyk kościoła na Śląsku . Urodził się 24 VII 1906 r. w Berlinie , a po pewnym czasie jego rodzice przenieśli się do Olbrachcie, skąd pochodzili . Alfred ukończył w 1926r. gimnazjum w Ząbkowicach a następnie studiował teologię i historie na Uniwersytecie Wrocławskim.

sebisch

Alfred Sabisch

W 1931r. przyjął święcenia kapłańskie, a w1936 r. obronił pracę doktorską o biskupie Baltazarze von Promnitz. Prócz prac naukowych pisywał także artykuły krajoznawcze w pismach regionalnych . Podczas II wojny światowej był prefektem arcybiskupiego konwiktu dla chłopców w Gliwicach i wówczas nauczył się języka polskiego.

W 1948 r. przybył do Wrocławia, gdzie powierzono mu opiekę duszpasterstwa nad pozostałą ludnością niemiecką oraz obowiązki pracownika Archiwum Archidiecezjalnego. Przygotował z J .Sawickim wydanie aktu synodów diecezji wrocławskiej . 23VIII 1960 r. wyjechał do Niemiec . Zmarł 3 III 1977r. w Bochum.


Wieś Święty Józef

Dzisiejsi mieszkańcy wsi Olbrachcice Wielkie pochodzą lub są potomkami mieszkańców wsi Święty Józef  k/Kołomyji w woj. Stanisławowskim, którzy w 1945 roku przyjechali na ziemię ząbkowicką i tutaj znaleźli swoje miejsce. Wieś Święty Józef była w 1940 roku wielokrotnie atakowana i niszczona przez oddziały ukraińskich nacjonalistów spod znaku UPA.

Kościół w Świętym Józefie

Kościół w Świętym Józefie

Nacjonaliści ukraińscy zamordowali kilkunastu mieszkańców wsi Święty Józef, którzy nie doczekali wyjazdu na ziemie odzyskane. Dla ich upamiętnienia społeczność wsi Olbrachcice Wielkie postawiła tablicę pamiątkową przed kościołem pw. św. Józefa i św. Floriana.

W 1995 r. ukazała się książka byłego mieszkańca wsi Święty Józef i Olbrachcic Wielkich- Floriana Ciurusia pt: „Wieś Święty Józef”

Okładka książki Floriana Ciurusia "Wieś Święty Józef"

Okładka książki Floriana Ciurusia „Wieś Święty Józef”


Po 1945 r.

W sierpniu 1945 r. przybył do Olbrachcic transport złożony w przeważającej części z mieszkańców wsi Święty Józef z powiatu Kołomyja, woj. Stanisławów. Polacy przez okres do kwietnia 1946 r. mieszkali wspólnie z niemieckimi mieszkańcami wsi. Wieś do 1947 nosiła nazwę Albertów.

W 1947 r. Komisja Nazewnicza nadała wsi nazwę Olbrachcice Wielkie. Do 1973 r. wieś znajdowała się w gromadzie Zwrócona, później w Gminie Ząbkowice Śl.

Komunia Święta, rok 1946

Komunia Święta, rok 1946

Od 1983 r. wieś jest samodzielną parafią. Liczba ludności:

1970 – 730 mieszkańców

1978 – 712

1988 – 668

1996 – 773

2005 – 585

2011 – 643


Cegielnia „Albertów”

Na wysoczyźnie pomiędzy dolinami Węży i Jadkowej , przy szosie z Ząbkowic do Stoszowic, znajduje się nieczynna dziś, cegielnia „Albertów” . Zakład założony w 1873 r. ( jego budynki pochodzące z tego okresu kwalifikują się do uznania za zabytek budownictwa przemysłowego ), a po wojnie uruchomiony w 1947 r. W cegielni eksploatowano przede wszystkim gliny zwałowe zlodowacenia południowo-polskiego, także zalegające pod nimi, starsze ( trzeciorzędowe) iły i mułki oraz nadległe ( młodsze) iły warwowe , gliny zawałowe zlodowacenia środkowo polskie i lessy.

cegielnia

Cegielnia Albertów

Wyrobisko cegielni jest ciekawym terenem dla naukowców różnych specjalności. Prócz wspomnianych już poszukiwań archeologicznych, prowadzono tu badania geologiczne. Jak wynika przedstawionego zestawienia eksploatowanych surowców , stwierdzono w nim występowanie osadów, związanych dwoma zlodowaceniami.

narzedzia


Podania ludowe i legendy

Zanotowano kilka podań i wierzeń mieszkańców Olbrachcie. Opowiadali oni m.in. o tym, że w przepływającym przez wieś potoku można często zobaczyć białe gęsi, które są zaczarowanymi ludźmi. Było dużo osób, które podejrzewano o wiedźmostwo: wierzono, że w Nocy Walpurgii wiedźmy tańczyły, przemieniały się w koty i upiory. Chłopi mieli w zwyczaju zostawiać swoje pługi i brony przed zagrodą na drodze. Niektórzy ciekawscy ludzie zaczaili się więc, by na własne oczy zobaczyć te koty siedzące na pługach o pełni księżyca, chcieli zobaczyć gwiżdżące kosy i inne straszne rzeczy.

Zaczarowany dom

W Olbrachcicach jest pewien dom, stojący na miejscu starszego, już nie istniejącego, uważanego za zaczarowany. Opowiada się o nim, że w dawnych czasach jego właściciel rozbierając stary budynek znalazł garnek ze złotymi monetami, w którym był też pożółkły pergamin, gdzie było napisane, że znalazca tego skarbu powinien wybudować kaplicę i każdego roku w noc świętojańską spełniać wolę zmarłego. Właściciel, tak jak było napisane na pergaminie, zbudował kaplicę i corocznie w noc świętojańską spełniał wolę zmarłego. Pewnego razu jego sługa zlekceważył zapisaną w pergaminie przestrogę i w noc świętojańską pozostał w domu. Ledwie ostatnia osoba wyszła, z każdego kąta dał się słyszeć straszny huk i rumor, a niewidzialne ręce złapały nieposłusznego sługę , szczypały go i rzucały w niego wszystkim co było pomieszczeniu.

Nieszczęśnik był tak przerażony, że aż skąpał się we własnym pocie, a gdy udało się mu nareszcie wydostać z domu, śmiertelnie blady przybiegł do kaplicy. Tam pan modlił się z pokorą i przekazał mu wolę Boga, aby nigdy więcej nie wchodził do zaczarowanego domu.

 

>> <<